Jezioro Bajkał Z wioski…

Jezioro Bajkał Z wioski…

Jezioro Bajkał

Z wioski Wierszyna skierowaliśmy się nad Bajkał. Odległość niewielka bo tylko 305km.
Po przejrzeniu zdjęć satelitarnych brzegów Bajkału na google maps, postanowiliśmy dostać się na wyspę Olchon.
Na wyspę prowadzi bezpłatny prom.
Po wjechaniu na nią zaskakuje krajobraz pustynno-stepowy.
Było to dla mnie duże zaskoczenie gdyż wody w dookoła nie brakuje.
Po kilku kilometrach zjechaliśmy z gruntowej drogi nad lewy brzeg jeszcze przed pierwszymi barakami które mają nazwę wioski.
Postanowiliśmy tam przenocować.
Wieczorem kolega próbował rozpalić romantyczne ognisko pośród kry leżącej na plaży.
Niestety nie było drzew ani krzaków po tej stronie wyspy. A więc jako znawca youtubowego buscraftu powiedziałem że trzeba w takiej sytuacji nazbierać suchych gówien krowich, a ich nie brakowało.
Szkoda tylko że gówna krowie nie chcą się zająć jak drewno. Skończyło się na tym że to ja chroniłem ognisko przed wiatrem i mrozem a nie ono mnie.
Ale i tak to nie dawało zbyt dobrych efektów.
W końcu wpadłem na pomysł nasączani tych gówien benzyną ze zbiorników.
Efekt był natychmiastowy i dobry. Kupa się w końcu paliła i dawała ciepło do puki benzyna się z nich nie ulotniła.

Rano odczekaliśmy aż szron się roztopi na namiotach i pojechaliśmy pzwiedzać okolicę i zatoki. Do największej wioski na wyspie dotarliśmy popołudniem.
Mają tam nawet market. Tylko te ceny… Alma, Piotr i Paweł to nie są drogie sklepy.

W sklepie zaczepił mnie człowiek góra.

2,10 metry wzrostu jakieś 160kg wagi zarośnięty jak staroobrzędowiec. Zasadniczo to Hagrid z Harego Pottera wyglądał przy nim jak pluszowy misiu do przytulania, gość miał pięść jak głowica w moim motocyklu 600cm3.

Zagadał pierwszy.

Standardowe:
Skąd jesteśmy…
Po co tu przyjechaliśmy..
Dokąd zmierzamy…

Powiedział że poczeka na nas na dworze przed sklepem.
Ludzki PAN mógł zabić na miejscu a ten poczeka na zewnątrz. I mówiąc to jeszcze się uśmiechnął.

Zakupy wyjątkowo dłuuułgo nam schodziły wybór był Bardzooo truuudny wszak nie co dzień ma się do wyboru 4 rodzaje puszek z rybą.
Po 30minutach obładowani siatkami wyszliśmy ze sklepu.

A tam czeka człowiek góra. Podchodzi do nas pyta się z uśmiechem na twarzy. Skubany albo się dobrze krył albo był takim wielkim Hagridem. Mówił że nie możemy z motocyklami zjeżdżać z głównego szutru jak to zrobiliśmy dnia poprzedniego. Motocykle powinniśmy zostawić na drodze i pieszo udać się nad brzeg. I że absolutnie nie możemy jeździć motocyklem po za drogą główną i tylko do drógiej wioski w której się znajdowaliśmy, W dodatku wspomniał coś o swoim praprapra dziadku Polaku który był zesłańcem z któregoś powstania.

W każdym bądź razie powiedział że musimy się udać do siedziby Parku wyspy Olchon.
Zaprowadził mnie tam, gdy powiedziałem że nie mam pojęcia gdzie owa się znajduje.

Na miejscu okazało się że…
Wyspa jest Parkiem/rezerwatem i motocyklem możemy dojechać tylko to tej wioski i dalej nie możemy nigdzie jechać.
-Ale przecież samochody jeżdżą dalej. Zaprotestowałem
-Samochody mogą, motocykle i quady nie.

A jak chcemy spać przed wioską w terenie (ALE MOTOCYKLE MUSZĄ ZOSTAĆ NA DRODZE) to musimy uiścić zapłatę za osobę i namiot chyba coś koło 33zł na jednego.
Powiedziałem że chyba jednak będziemy wracać na ląd i się pożegnałem.

Z kolegą porozmawiałem. Podjechaliśmy jeszcze do baru. a tam Znów on Rosyjski Hagrid który się uśmiecha.

Zjedliśmy na zewnątrz.

Naradziliśmy się i postanowiliśmy pojechać na wschodnią część wyspy na której rosną drzewa. Tam na pewno będzie jakaś plaża drzewa na ognisko itp.

Pojechaliśmy. Teren nie był najłatwiejszy. Przejazd zajął nam około 1h.
Staraliśmy się tak jechać aby zostawić jak najmniej śladów opon.
Nawet tutaj niskie drzewa miały ślady pożaru.
Dojechaliśmy do łąko plaży z ławeczkami i uszkodzonymi sławojkami.
Postrzelane metalowe grube kosze na śmieci.
Miejsce całkiem fajne gdyby tak cholernie nie wiało i nie było by 6C.
Prawdopodobnie nazywa się Pad’ Tashkiney na wyspie Olchon.
Rozbiliśmy namioty kolega poszedł się kąpać (przypominam że w zatokach był lód).
Jego kąpiel w Bajkale wyglądała tak że wszedł do wody powyżej kolan i zaczął się chlapać.
Mi wystarczyło że umyłem ręce i twarz.
On się zapytał wtedy co ja powiem ludziom jak się zapytają czemu będąc nad Bajkałem się nie wykąpałem.
A więc możecie o to pytać.

W pewnym momencie rybacy przepłynęli nieopodal.
po 1h i jakiś 4h od przyjazdu tam przyjechał do nas Uaz Patriot a w nim…

Rosyjski Hagrid ale się już nie uśmiechał. Był wkurwiony i mocno podnosił głos. Jego kolega z samochodu też się nie uśmiechał.
Koneksie pradziadka Polaka przestały działać.
Olbrzym miał pretensje oto że tu przyjechaliśmy choć mówił nam że nie można i że się nie słuchamy itp.
Ja stałem 50 metrów dalej i grzebałem przy namiocie.
Kolega coś tam tłumaczył nieudolnie po Polsku.
Hagrid go wyzywał i zaczął straszyć Policją. Wtedy się uspokoiłem bo dotarło do mnie że to są jakiejś najniższej rangi strażnicy. Nawet bez broni służbowej i niewiele sami mogą.
W końcu góra powiedział że chce rozmawiać ze mną bo ze mną idzie się porozumieć. Choć ja też nie mówię po Rosyjsku.
Zacząłem się spokojnie tłumaczyć tym iż myślałem że nie można się rozbijać i wjeżdżać motocyklem za wioskę a my jesteśmy przed wioską. I dojechaliśmy tutaj po drogach gruntowych a nie pomiędzy drzewami.
Jeśli chce to możemy zaraz się zwijać. Ale i tak o 9 rano nas tutaj już nie będzie i to mu obiecałem.
To pomogło. Pojechali.
Nas następnego dnia o 9:00 już tam nie było.
Przy okazji jak będziecie na wyspie Olchon to polecam wycieczkę pieszą z namiotami do tego miejsca w lecie musi być tam całkiem fajnie.

#motocykle #podroze

Comments are closed.