W środku czegoś cz6. Rano po…

W środku czegoś cz6. Rano po…

W środku czegoś cz6.

Rano po przebudzeniu towarzysz podróży stwierdził że już dawno tak nie zmarzł w nocy.
Ale nie ma się co dziwić, był na tyle wstawiony i lekkomyślny że przykrył się narzutą na łóżko.
Jeszcze raz sprawdziłem czy mi internet działa. Działał od wczoraj gdy dwaj młodzi Mongołowie coś poprzestawiali w ustawieniach telefonu.
Byłem im bardzo wdzięczny.
Sprawę łyżki do opon odkładaliśmy na później. Zasadniczo nawet jej kilka razy poszukiwaliśmy w Rosji ale nigdzie nie mieli.
To już był ostatni moment aby takową zakupić.
Zaczęliśmy rozpytywać miejscowych przemieszczających się pod hotelem gdzie można taką kupić. Problem polegał na tym że praktycznie nikt z tubylców nie mówi w języku Angielskim lub Rosyjskim.
Przy okazji łyżka do opon to po Rosyjsku to „montażka”,
W końcu Jakiś Pan w krawacie zwrócił na nas uwagę i zapytał się po angielsku czego potrzebujemy?
Wraz z nim obszedłem 7 sklepów motoryzacyjnych i poszliśmy w końcu na bazar.
Tam mieli sporo łyżek ale odniosłem wrażenie że każda raczej służy do wymiany opon w ciężarówce a nie w motocyklu.
Kupiłem najkrótszą jaką mieli. Była tak długa że ledwo się w torbie z częściami zapasowymi mieściła.
Po powrocie zapytałem się przewodnika czy chce jakieś pieniądze za swój poświęcony czas, on odmówił.
Dałem mu w zamian 2zł i powiedziałem że to taki suwenir (bo tak w rzeczywistości jest bilonu nie wymieni). Jak ja jeżdżę na wschód to zawsze zabieram trochę dwu złotówek jako pamiątka i podarunek.
Nasza moneta podoba się każdemu i większość się uśmiecha jak ją widzi i mówi że jest ładna. A to za sprawą dwu kolorowego materiału.
Mały prezent a ludzie bardzo miło reagują o dziwo nawet na Węgrzech.

Pojechaliśmy poszukać bankomatu który przyjął by naszą kartę. W stolicy oczywiście jest cała masa bankomatów. Ale większość tylko na mapie a pozostała mniejszość nie przyjmowała naszej karty. Ale dzięki tym poszukiwaniom lepiej przyjrzałem się stolicy tego kraju. Pisałem że Ułan Ude jest paskudne?
To dlatego że zapomniałem o Ułan Bator. Nie dość że to jest najpaskudniejsza stolica w jakiej dane mi było być. To uważam że jest także najbrzydszym miastem w którym byłem. Blisko głównej ulicy są 2 piętrowe bloki z GLINY bez tynku z klepiskiem przed budynkami. Nie nie jest to żadna skrajność natomiast połowę miasta stanowią jurty. Prypeci nie widziałem bo zabrakło mi 3km aby dojechać na miejsce.
Bankomat znaleźliśmy dopiero w centrum handlowym. Wypłaciliśmy w przeliczeniu na Tugriki około 3600zł na dwóch. Co zrobiło z nas milionerów i musiało starczyć na co najmniej 3 tygodnie.
Zasadniczo to tyle rocznie zarabiają niektórzy tubylcy. Przynajmniej ci co mają pracę.
W obiegu jest nominał 50, 100, 500, 1000, 5000, 10000, 20000 MNT (tungrików)
Wiecie kto widnieje na 20 000 MNT Czyngis-chan Ale to zrozumiałe w końcu był najpotężniejszym Mongołem w historii tego kraju i zbudował największe Imperium na świecie.
Wiecie kto widnieje na 10 000 MNT Czyngis-chan Ale to zrozumiałe w końcu był najpotężniejszym Mongołem w Historii tego kraju i zbudował największe Imperium na świecie.
Wiecie kto widnieje na 5 000 MNT Czyngis-chan Ale to zrozumiałe w końcu był najpotężniejszym Mongołem w Historii tego kraju i zbudował największe Imperium na świecie.
Wiecie kto widnieje na 1 000 MNT Czyngis-chan Ale to zrozumiałe w końcu był najpotężniejszym Mongołem w Historii tego kraju i zbudował największe Imperium na świecie.
Wiecie kto widnieje na 500 MNT Tutaj występuje jakiś gość cholera wie kto to jest. Być może młody Czyngis-chan
Wiecie kto widnieje na 100 MNT Czyngis-chan Ale to zrozumiałe w końcu był najpotężniejszym Mongołem w Historii tego kraju i zbudował największe Imperium na świecie.
A najlepsze jest to że obraz czyngis-chana jest taki sam na każdym pieniądzu prócz jednego.

Gdy już udało się wypłacić pieniądze poszliśmy na śniadanio-obiad. Na miejscu jeszcze przed posiłkiem zaczęliśmy dzielić gotówkę na stole. Nie wiem czy to nasze ogorzałe od wiatru i słońca i zarośnięte twarze robiły wrażenie czy tez ilość gotówki. Kelnerka prosiła nas o możliwość zrobienia sobie zdjęcia z nami. A następnie o to samo poprosił personel całej restauracji.
TO było tym dziwniejsze że podczas całej wycieczki praktycznie nikt nawet w największych zadupiach nie zwracał na nas jakiejś przesadnie dużej uwagi. A zdjęć to nikt już nie chciał z nami robić.

W końcu wyjechaliśmy z miasta i skierowaliśmy się na południe do parku narodowego Gobi. Łudziłem się że już nie zastaniemy korków w końcu Mongolia ma najmniej mieszkańców na świecie. Na 1km2 przypadają 2 osoby (W Polsce 123 os./km2) z czego blisko 50% wszystkich mieszka w stolicy a kraj 4,5 raza większy od Polski.

#motocykle #podroze #mpetrumnigrum

Comments are closed.