Ułan Ude Po opuszczeniu…

Ułan Ude Po opuszczeniu…

Ułan Ude

Po opuszczeniu Wyspy Olchon skierowaliśmy się w stronę stolicy Buriacji.
Ułan Ude bo o nim mowa jest też głównym miastem narodu Buriatów.

Droga za Irkuckiem jest ciekawa po momentami biegnie po pagórkach i ma sporo zakrętów. W pewnym momencie wyprzedza mnie UAZ Patriot.
Kolega nawiguje z przodu i widzi to w lusterkach i postanawia że „tanio skóry nie sprzeda”.
Zaczyna przyspieszać a jak staram się za nimi utrzymać. Nie dowierzam swoim oponom terenowo szutrowym i swoim umiejętnością w pokonywaniu górskich zakrętów. Dlatego powoli oddalają mi się, a po kilku minutach tracę ich z oczu.
Próbując nie zostać daleko w tyle zaczynam łamać przepisy na początku odnoszące się do prędkości aż w końcu na podwójnej ciągłej która miała kilkaset metrów prostej wyprzedzam jakąś Ładę.
Na to czekał policjant i schowany za jakimś drzewem wyskoczył na jezdnię machając lizakiem.
Hamując już przeklinałem pod nosem bo to jest chyba jedyne przewinienie za które w Rosji zabierają prawo jazdy.
Zatrzymałem się po prawej stronie na poboczu. Policjant podszedł do mnie.
Za jego plecami na parkingu widziałem już grupę Rosjan którzy o czymś dyskutowali z drugim Policjantem, pomyślałem że pewnie też wpadli tak głupio jak ja.
Policjant Poprosił o prawo jazdy.
Powiedziałem dzień dobry, wtedy on zerknął na tablicę i zarządzał także paszportu.
Dałem dokumenty. On je przejrzał i po chwili oddał i życzył szerokiej drogi.
Jak się rozpędzałem na drodze to powiedziałem sobie nie pierwszy i nie ostatni raz. „Ja to mam kurła w życiu szczęście.”
Kilkanaście kilometrów dalej kolega stał na poboczu i czekał na mnie.
Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na jakimś większym wzgórzu. A tam na poboczu jakieś obeliski słupki i cała masa wstążek no zatrzęsienie tego, najwięcej było niebieskich.
Towarzysz zatrzymał się kilkanaście metrów dalej na poboczu drogi.
patrze co on robi a on po chwili się schyla i z pobocza coś podnosi i po chwili znów i znów. Krzyczy do mnie o ile pieniędzy na poboczu. Skacze i zbiera. Miałem niezły ubaw z niego.
Dlatego krzyknąłem:
Chodź tutaj jest jeszcze więcej monet. A monet pod moimi stopami była cała masa.
Skapnął się że coś jest nie tak gdy nie przestawałem się śmiać.

Ten człowiek czasem mnie zadziwia ma sporą wiedzę mechaniczną składa i rozkłada silniki hobbystycznie, radzi sobie w życiu całkiem dobrze, skończył w miarę trudne studia państwowe ale czasem wykłada się na tak prostych rzeczach.

Wytłumaczyłem mu że właśnie okrada Buriatów z ich pieniędzy które zapewne rzucili w to miejsce na szczęście. I być może jest to ich jakieś tam święte miejsce/miejsce modlitwy, skoro jest sporo wstążek. A oni te pieniądze zapewne rzucają jak my do fontanny.
Obruszył się i pomarkotniał.
Pojechaliśmy dalej.
Przedostanie się przez Irkuck i dalsza jazda zajęła nam tyle czasu że na noc zatrzymaliśmy się znów nad Bajkałem tylko teraz na jego południowym krańcu.
Przebiegał tamtędy główna i jedyna droga łącząca resztę Syberii z pozostałą częścią Federacji.
Na noc zatrzymaliśmy się we wiosce, która jest głównym węzłem komunikacyjnym.
Namówiłem kolegę na nocleg w Motelu dla kierowców.
Obok była stacja benzynowa i sklepy. Motel całkiem cywilizowany taki bardziej Europejski nawet do sauny się nam udało dostać.
Lecz przed sauną podczas przeglądu motocykla spotkałem jednego z dozorców/stróżów koło 40 lat wygadany i chętny do rozmowy.
Lubię takich ludzi otwarty, rozmowny zaczynasz gadać i po 5 minutach masz wrażenie że gościa znasz już 10 lat. Mimo bariery językowej dogadywaliśmy się dobrze.
Odpowiedziałem na standardowe wschodnie pytania.
Dokąd?
Skąd?
Na chuj aż tam?
Ile kosztuje maszyna
Ile pojedzie?
Ile pali?
Jak duży zbiornik paliwa masz?

Ja za to pytałem się go czy nie lepiej mu by było na ciężarówce niż na tym zadupiu być stróżem.
Powiedział że ciężarówka jest dużo trudniejsza zresztą jeździł kilka lat. A pieniądze niewiele większe.

Zapytałem się go o niedźwiedzie. Czy są niebezpieczne dla ludzi i czy jest ich dużo w okolicy.

Odpowiedział że tutaj to niedźwiedzie występują ale kilkadziesiąt km od tego miejsca i tam gdzie nie ma ludzi. W dodatku nie ma się czego bać bo to one się bardziej człowieka boją niż my ich.
To mówiąc przerwał i powiedział że tam na północy gdzie idą ropo/gazociągi tam jest ich więcej i są bardziej niebezpieczne i kolega przesłał mu filmik na ichnim facebooku.
A na filmiku:
Na pierwszym planie w oddali jakieś deski/drewno wszystko w śniegu. Kilka metrów przed kamerką stoi Rosjanin coś gada po czym patrzy się w prawo mówi coś w stylu „o ja pierdole” i zaczyna uciekać a za nim biegnie 150kg niedźwiedź. Gość przebiega obok stosów rur i gwałtownie skręca w prawo w stronę ziła. To mu ratuje dupę bo już niedźwiedź w biegu wysunął łapę aby go złapać ale tamten skręcił nagle a niedźwiedź na trzech łapach poślizgnął się i poleciał na zakręcie na pysk.
Niedźwiedź szybko się podnosi i biegnie w stronę gościa który już kończy wspinać się na pakę ziła.
Futrzak stoi na tylnych łapach i coś tam jęczy po misiowemu typu chrrrr ouuu. A Rusek ubliża temu misiu.
Oczywiście kamerzysta podąża cały czas za nimi i jest jakieś 10 metrów za misiem.

Wtedy nie wytrzymałem spojrzałem się na stróża i się go pytam o co tu chodzi????
A on mówi Cii cii patrz patrz.

Na filmie gość na zile po chwili krzyczy „poszedł na chuj” do niedźwiedzia i SKACZE NA NIEGO. Jakoś tak fortunnie że chwyta go za grzbiet i przewraca na ziemie i go trzyma a miś się wyrywa i jęczy.
Film się kończy

A więc ponawiam pytanie o co chodzi?
Stróż mówi że to co widziałem na filmie to taka mini baza/przepompownia i co jakiś czas oni (w domyśle ludzie filmu) tam przyjeżdżają w ramach kontroli gazociągu. A miś na filmie jest oswojony bo co tam przyjadą do go dokarmiają i się oswoił. A to na filmiku to taka ich zabawa jak z psem.

Następnie Rosjanin pytał się czy będziemy przejeżdżać przez Ułan Ude. Jeśli tak to koniecznie musimy zobaczyć mumie tamtejszego mnicha. W Tym mieście był już kilka razy ale jeszcze nie udało mu się widzieć tej mumii.
Mówię o tym koledze jako o ciekawostce. On się zapala do tego trupa i stwierdza że koniecznie musimy tam pojechać.
Mówię ale po co?
A on na to. A widziałeś kiedyś mumie mnicha?
To był koronny argument.
Następnego dnia docieramy jedziemy obejżeć tą mumię. Jako cel wybieramy ich główną świątynie w mieście wszak gdzie indziej ma być jak nie w głównej świątyni.
Po drodze zatrzymujemy się
#motocykle #podroze #mpetrumnigrum dziś nie zapomniałem

Comments are closed.