Nie ma już w rozkładach jazdy…

Nie ma już w rozkładach jazdy…

Nie ma już w rozkładach jazdy międzynarodowego pociągu łączącego Kiszyniów z miasteczkiem Reni, które położone jest w obwodzie odeskim nieopodal południowego trójstyku granic Rumunia – Ukraina i Mołdawia. Wyjeżdżał codziennie pomiędzy ósmą a dziewiątą wieczorem, by po przejechaniu niespełna 300 km zameldować się na stacji końcowej w okolicach ósmej rano. Łącznie – prawie 12 godzin podróży, kilkanaście wagonów oraz kilkukrotne przekraczanie granicy państwowej. W tym także tych nieuznawanych szerzej na arenie międzynarodowej jak tranzytowy przejazd przez Bendery, będące pod kontrolą władz separatystycznego Naddniestrza.

Nie ma także możliwości dojazdu drogą szynową z Reni do Kiszyniowa – zarówno tymi bezpośrednimi połączeniami jak i z przesiadkami. Sieć kolejowych przewozów pasażerskich „skurczyła się” tutaj znacząco – obecnie kursują już tylko pociągi osobowe (tzw. „prigorodskij poezd” lub „elektriczka”) na wybranych odcinkach – z ukraińskiego Reni do mołdawskiej Etulii, z mołdawskiego miasteczka Basarabyeska do mołdawskiej wsi Zloti przez ukraiński Petrostal. Powinien kursować także i pociąg Basarabyeska – Kiszyniów nie mniej jego kursowanie to jedna wielka niewiadoma.

– Teoretycznie jest w rozkładzie jazdy, w praktyce raz pojechał a raz nie – mówi mi kobieta, będąca pracownikiem kolei mołdawskich, którą spotkałem na dworcu w Zloti – potrafili go odwołać z dnia na dzień, potem go przywracali, wpisując w rozkładzie jazdy, że kursuje np. tylko w piątki. A w czwartek znowu korekta i znów go nie było. Zresztą teraz znowu go wykreślili i coś długo go nie wpisują ponownie. Być może nie pojedzie już nigdy

Pytam o nieistniejący już pociąg z Kiszyniowa do Reni, których także i tutaj miał postój. Zresztą łatwiej byłoby wskazać gdzie postoju nie miał – żeby być uczciwym trzeba zaznaczyć, że zatrzymywał się on praktycznie wszędzie.

– On to już nawet na pewno nie pojedzie nigdy – odpowiada kobieta

Tymczasem zbliża się godzina o 18, a ta oznacza, że za chwilę odjedzie stąd pociąg osobowy do stacji Basarabeasca. Punktualnie o 17:55 ruszamy z wsi Zloti. Po około 50 minutach i przejechanych niespełna 30 kilometrów docieramy do Iserlii – mołdawskiej stacji granicznej. Każdy z pasażerów musi odpowiedzieć na pytanie o cel podróży – jeśli planujemy wysiąść na stacji znajdującej na Ukrainie funkcjonariusze „Politia de Frontiera” przeprowadzą kontrolę celno – paszportową, stemplując nam paszporty. Jeśli natomiast Ukrainę przejeżdżamy tylko tranzytem – skończy się na pobieżnej kontroli dokumentów i bagażu. Po piętnastu minutach jesteśmy w Petriwsku, gdzie na wysiadających pasażerów będą oczekiwać ukraińscy pogranicznicy, a mołdawscy dokładnie sprawdzą czy wszyscy, którzy deklarowali, że to tutaj opuszczą pociąg aby na pewno tego dokonali. Potem ponownie kontrola graniczna pasażerów wsiadających a po dwudziestu minutach znowu wracamy na terytorium Mołdawii – stacja końcowa Basarabeasca.

Archiwalne rozkłady jazdy posiadają adnotację, że na tutejszym dworcu powinny znajdować się tzw. „komnaty otdychania” czyli pokoje gościnne dla podróżnych, w których można spokojnie przenocować. Pytam o takową możliwość besarabskich kolejarzy.

– Były to prawda. Wraz z likwidacją nocnego pociągu Kiszyniów – Reni zlikwidowano również i pokoje – odpowiedź jest jednoznaczna. Decyzja ta po części jest zrozumiała – do wspomnianego pociągu były dołączane wagony bezpośredniej komunikacji w relacji do Kagułu, które tutaj były rozdzielane. Jeszcze wcześniej kursowały stąd pociągi do ukraińskiej wsi Berezyne – też już obecnie nie kursują, choć należy zaznaczyć, że z samego Berezyne można dojechać obecnie nawet i do Kijowa. Z dawnego, ostrokierunkowego węzła w ruchu pasażerskim pociągi odjeżdżają już tylko w jednej, lokalnej destynacji – jakim byłby sens utrzymywania zatem infrastruktury noclegowej na dworcu?

Na zdjęciu – pociąg relacji Zloti – Basarabeasca tuż przed odjazdem z stacji początkowej.

#gzagalwpodrozy –> mój tag poświęcony głównie historiom z wyjazdów. W czerwcu miałem jechać na kilkumiesięczną podróż po Europie i Azji, spotykając się m.in. z potomkami Polaków, którzy w ramach licznych represji znaleźli się na dalekim wschodzie. Niestety – koronawirus pokrzyżował mi te plany stąd też wyjazd przełożyłem jak na razie na wiosnę 2021. Zaś korzystając z wolnej chwili ‘porządkuje „fotograficzne wspomnienia” czego efektem jest tenże wpis 🙂

#komunikacyjneciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #ukraina #moldawia #kolej #podroze #ciekawostki #ciekawehistorie

Comments are closed.