Najbardziej samotne miejsce…

Najbardziej samotne miejsce…

Najbardziej samotne miejsce na ziemi, czyli odkrycie przejścia północno-zachodniego.

(foto)

Wielu z nas zapewne doskwiera już ta pół-otwarta kwarantanna. Coraz więcej doniesień mówi, że wiele osób nie mogąc wytrzymać dwóch tygodni w zamknięciu łamie izolację. Jednakże co by było, jeśli przyszłoby nam żyć w totalnej izolacji nie przez dwa tygodnie, nie przez miesiąc czy nawet rok, a trzy lata?

W zasadzie nie musimy się nad tym zastanawiać, bo takie zdarzenie miało miejsce. Ale zacznijmy od samego początku…

Handel ze Wschodem.

W życiu jak mawiają ludzie pewne są tylko dwie rzeczy – śmierć i podatki. Na tą chwilę zajmiemy się tym drugim, a raczej nie tyle samymi podatkami, co pieniędzmi, bo są one w tym temacie istotne.

Od wieków Europa handlowała z dalekim wschodem. Rolę swoistej autostrady dla towarów płynących w obie strony pełnił tzw. jedwabny szlak biegnący przez region Bliskiego Wschodu. Państwa leżące na ów regionie dzięki pośrednictwu w handlu niesamowicie się bogaciły przejmując sporą część zysków, co nie w smak było europejskim hegemonom.

(mapa)

By temu przeciwdziałać i wyeliminować pośrednictwo ów krajów Europejczycy w XV wieku poczęli szukać innych dróg do krajów Orientu i Dalekiego Wschodu. Umożliwił to między innymi przełom w hiszpańskiej rekonkwiście i zdobycie przez Europejczyków przyczółków na wybrzeżach północnej Afryki. Przypadkową wypadkową tych działań było między innymi odkrycie kontynentu Amerykańskiego, początkowo omyłkowo wziętego za Indie.

Przechodząc do handlu, to wśród tras morskich opcje były w zasadzie dwie: długa i ciężka droga przez Pacyfik opływając kontynenty amerykańskie od południa (kanał Panamski skracający tą trasę to dopiero rok 1920) lub ryzykowna (ze względu na m.in. piractwo) wyprawa wokół Afryki. Warto w tym miejscu wspomnieć, że o trudach tych tras świadczą choćby historie ich odkryć, czyli wyprawa Ferdynanda Magellana oraz wyprawa Vasco Da Gamy. I tu dochodzimy do samego przejścia.

(Da Gama)/(Magellan)

Końcem XV wieku angielscy geografowie założyli, że między terenami Kanady oraz Antarktydy musi istnieć przejście umożliwiające dotarcie do Azji. Trasa taka byłaby zbawienna dla handlu towarami.

Początki poszukiwań.

Już w 1497 roku podjęto pierwszą próbę sforsowania tej trasy. Giovanni Caboto, Genueńczyk zatrudniony przez Henryka VII Tudora (ojca osławionego Henryka VIII) w celu znalezienia alternatywnej drogi do Azji.

Giovanni wraz z synem podczas pierwszej wyprawy odkrył m.in. półwysep Labradorski oraz Nową Fundlandię (która została pierwszą angielską kolonią północnoamerykańską w 1583 roku). Kontynuując podróż został jednak zatrzymany przez lody i zmuszony do rezygnacji. Mimo, że próba nie doszła do skutku, to Cabot dzięki swojej wyprawie wytyczył kierunek poszukiwań dla kolejnych podróżników.

(mapa)

Prawie wiek później kolejną próbę podjął rodowity anglik, Sir Martin Forbisher. W 1576 roku poprowadził wyprawę odkrywczą na wody subarktyczne Ameryki Północnej, finansowaną przez angielskich kupców. Podczas pierwszej wyprawy ekspedycja dotarła do Grenlandii, gdzie zasięgnięto języka u miejscowych Eskimosów i mocno poszerzono wiedzę na temat geografii tych terenów.

Umiarkowany sukces pierwszej wyprawy skłonił konsorcjum kupieckie do sfinansowania drugiej wyprawy już w 1578 roku, gdy flotylla złożona z 15 statków wyruszyła z Anglii na zachód. Celem była tzw. meta incognita, którą okazała się wyspa nazwana później Ziemią Baffina. Wyprawa dotarła finalnie do wód Cieśniny Hudsona, jednakże z powodu niekorzystnych warunków musiała ustąpić i zawrócić. Sam Frobisher sądził, iż wyprawa skończyła się sukcesem, gdy na Ziemi Baffina znaleziono „złote kamienie”, które po zbadaniu w Anglii okazały się bezwartościowym pirytem.

(mapka)

Kolejną osobą, która badała te tereny był John Davis. Podczas wyprawy odkrył i zbadał zachodnie wybrzeże Grenlandii stwierdzając, że jest wyspą, oraz cieśninę, którą później nazwano jego imieniem.

Szaleństwo Hudsona.

Wielkim zasłużonym w misji odnalezienia przejścia północno-zachodniego był angielski odkrywca Henry Hudson, który dowodził trzema wyprawami w te tereny.

(mapa druga i trzecia wyprawa)

Podczas pierwszej na zlecenie spółki kupców angielskich „Muscovy Company” w 1607 roku próbował przez biegun północny dotrzeć do Azji. Żeglując wzdłuż wschodnich wybrzeży Grenlandii dotarł do 81°N, gdzie dalszą podróż uniemożliwił lód. Wyprawa mimo to nie była bezowocna, gdyż pozwoliła ona odkryć nieznaną dotychczas Wyspę Niedźwiedzią. Informacje o ilości zwierząt na tych terenach zebrane przez Hudsona mocno przyczyniły się do rozwoju wielorybnictwa i polowania na foki na tych wodach.

Druga wyprawa Hudsona zakończyła się natomiast za wyspą Nowa Ziemia, jednakże nie udało mu się sforsować morza Karskiego.

W 1609 roku na służbie holenderskiej wyruszył w trzecią, ostatnią wyprawę. Po dotarciu do Nowej Fundlandii skierował się na południe odkrywając ujście rzeki nazwanej później od jego nazwiska rzeką Hudsona. Odkrycie to zapoczątkowało później założenie kolonii holenderskiej Nowa Holandia, która obecnie znana jest jako stan Nowy Jork.

Po tym odkryciu Hudson zawrócił i skierował się na północ opływając Nową Fundlandię i płynąc wzdłuż wybrzeży półwyspu Labrador dotarł do zatoki, którą wcześniej odkrył Davis, ale mimo to nazwaną finalnie cieśniną Hudsona.

Nadchodząca zima skłoniła ekspedycję do przezimowania na wybrzeżu Zatoki Jamesa. Hudson nawiązał tam kontakty z Inuitami, których doniesienia mówiły wprost, że przejście północne nie istnieje. Mimo to Hudson pogrążając się w coraz większym szaleństwie pragnienia sławy ruszył w dalszą podróż.

Warunki stały się tragiczne. Wyprawa nie była przygotowana na tak długi rejs. Z czasem zaczęło brakować wszystkiego. Ludzie marli z głodu, chorób i zimna. Prawdopodobne jest, że w końcu zaczęło dochodzić do aktów kanibalizmu.

Hudson błędne przekonany, że w dotarł do Pacyfiku zamierzał zawzięcie kontynuować drogę na zachód. W końcu 22 czerwca 1611 roku załoga nie wytrzymała i dokonała buntu. Po opanowaniu statku buntownicy zostawili Hudsona wraz z synem i ośmioma wiernymi członkami załogi na wybrzeżu, po czym ruszyli do Anglii. Udało im się dotrzeć do domu i po powrocie złożyli sprawozdanie.

W latach 1612-1613 wyprawa ratunkowa próbowała odnaleźć Hudsona. Bezskutecznie.

Wyprawa Jamesa Cooka.

W lipcu 1776 roku w trzecią w swojej karierze wyprawę ekspedycyjną wyruszył James Cook z zamiarem zbadania północno-zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej.

(mapa)

Po dotarciu w te tereny wiosną 1778 roku największym problemem Cooka okazało się znalezienie miejsca do zakotwiczenia.

W marcu 1778 roku ze statków dostrzeżono brzegi obecnego stanu Oregon, jednakże pogoda uniemożliwia lądowanie. Kapitan widząc stan zapasów oraz okrętów usilnie szukał dalej schronienia walcząc z pogodą.

Wyczerpani żeglarze desperacko szukali schronienia przez kolejny tydzień. Udało się to dopiero 29 marca, gdy wyprawa dotarła do wyspy Vancouver. Do zakotwiczenia wybrano zatoczkę o nazwie Ship Cove w Cieśninie Króla Jerzego (obecnie Resolution Cove w Cieśninie Nootka), gdzie wyprawa spędziła około miesiąca nawiązując kontakty z tubylczymi Nootkami, od których m.in. zakupili duże ilości skór wydr morskich.

U miejscowych dostrzeżono także przedmioty wskazujące na ich wcześniejsze kontakty z Europejczykami (m.in. srebrne sztućce i żelazne narzędzia). Najprawdopodobniej było to wynikiem spotkania z Hiszpanami, Rosjanami albo z kupcami z Kompanii Zatoki Hudsońskiej.

26 kwietnia wyprawa ruszyła dalej, w kierunku północnym. Z powodu pogody zostali zmuszeni po raz kolejny do oddalenia się od lądu, który powtórnie zobaczyli dopiero na wysokości Alaski.

Cook ciągle żeglował wzdłuż linii brzegowej, która z czasem stawała się coraz bardziej postrzępiona i nieprzyjazna, aż wreszcie zaczęła gwałtownie zakręcać na zachód. Kiedy opłynięto prawie cały półwysep i przepłynięto przez Cieśninę Beringa, zamierzano żeglować na wschód wzdłuż północnej linii brzegowej kontynentu amerykańskiego. Jednak ogromne masy lodu i trudności w żegludze po Oceanie Arktycznym zmusiły Cooka do powrotu na południe.

Podczas swojej trzeciej wyprawy Cook dostał zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Europejscy geografowie upierali się, że lód nie stanowi większej przeszkody w letniej porze w rejonach arktycznych. Pomimo trudnych warunków zdołał on nanieść na mapy linię brzegową od Góry Św. Eliasza do Cieśniny Beringa i poza nią. Jednak przebycie tzw. Przejścia Północno-Zachodniego pomiędzy oceanami okazało się być ponad siły osiemnastowiecznych drewnianych statków korzystających wyłącznie z siły wiatru.

Trudy wyprawy odbiły się mocno na samym kapitanie. Stał się opryskliwy wobec załogi i coraz bardziej nerwowy. Zaczął zmuszać załogę do jedzenia mięsa morsów, co według niego miało zapobiec wystąpieniu szkorbutu.

Finalnie odkrywca dokonał żywota podczas powrotu na Hawajach. Poprzez konflikt z miejscową ludnością doszło do przepychanek i walki, w wyniku której Cook został zatłuczony pałkami i według legendy pożarty przez miejscowych.

Ekspedycje w wieku XIX.

W pierwszej połowie XIX w. poszukiwania przejścia przeżywały swoisty renesans. Wiele jego fragmentów zostało poznanych cząstkowo przez szereg działających tam wówczas ekspedycji morskich. Wspomnę tu tylko te najważniejsze, czyli ekspedycje:

– Williama E. Parry’ego, który kierował trzema wyprawami (pierwsza ekspedycja). Wynikiem ich były obfite materiały kartograficzne i bogate obserwacje przyrodnicze.

– Johna Rossa, który w latach 1829–1833 kierował ekspedycją w poszukiwaniu Przejścia Północno-Zachodniego, badając okolice Cieśniny Lancastera, wyspy Somerset i zatoki Boothia. W tej wyprawie towarzyszył mu także, jako jego zastępca, bratanek James Clark Ross, który podczas tejże wyprawy w 1831 roku jako pierwszy ustalił położenie północnego bieguna magnetycznego;

– George Backa, który na pokładzie statku HMS Terror w 1836 roku wypłynął na wyprawę badawczą do Zatoki Hudsona. Miał dotrzeć do Repulse Bay, skąd grupy lądowe miały zbadać półwysep Boothia. Okręt nie dotarł jednak do celu, uwięziony przez pak lodowy w pobliżu wyspy Southampton; w zimie spiętrzone lody w pewnym momencie wyniosły okręt na wysokość 12 m. Po 10 miesiącach okręt wyrwał się z lodów i uszkodzony powrócił przez Atlantyk, gdzie osiadł na brzegu Irlandii.

– Petera W. Dease’a, który w latach 1836–1839 był odpowiedzialny za 12-osobową ekspedycję mającą na celu eksplorację arktycznego wybrzeża Ameryki Północnej, od ujścia rzeki Mackenzie do Point Barrow;

– Johna Rae’a, który w 1847 odkrył przesmyk między zatokami Repulsa i Boothia, który został nazwany jego nazwiskiem;

– Thomasa Simpsona, który odkrył i nazwał m.in. Wyspę Wiktorii;

– Fredericka William Beecheya, który w 1826 roku badał północne wybrzeża Alaski, odkrywając Przylądek Barrow;

Oraz Johna Franklina.

Pustkowie. Tragiczna ekspedycja Franklina.

(mapa)

W 1845 roku dwa okręty, HMS Terror oraz HMS Erebus ze 134 osobami na pokładach opuściły Anglię kierując się na północ. Cel był jasny – przebycie ostatniej części przejścia Północno-Zachodniego. Ekspedycją dowodził John Franklin, doświadczony kapitan, który zasłynął już wcześniej trzema udanymi wyprawami, z czego dwoma w tereny arktyczne.

Okręty jak na tamte czasy były wyposażone wręcz luksusowo. Obie jednostki wyposażono w silniki parowe napędzające śrubę okrętową(którą można było schować chroniąc przed uszkodzeniem przez lód). Silniki nie były typowymi silnikami okrętowymi. Wcześniej napędzały lokomotywy na linii z Londynu do Croydon. Pozwalały okrętom płynąć z szybkością 4 węzłów (7,4 km/h).

Ponadto dla wygody załóg zamontowano centralne ogrzewanie, okrętowe biblioteki zawierały ponad 1000 książek, a także dostępna była pianola z 50 utworami. Wśród innowacji technologicznych był także aparat fotograficzny mogący rejestrować obrazy metodą dagerotypową.

Zapasy zakonserwowanej lub puszkowanej żywności były przygotowane na trzy lata. Dostawcą żywności dla wyprawy był Stephen Goldner, który otrzymał zlecenie 1 kwietnia 1845 roku, zaledwie siedem tygodni przed wypłynięciem wyprawy. Zamówienie opiewało na 8000 puszek, a konieczny pośpiech wpłynął na obniżenie jakości towaru.

Późniejsza kontrola puszek zamówionych przez Royal Navy odkryła, że w puszkach znajdowały się nieświeże, nawet gnijące kawałki mięsa, a czasem też odpadki żywnościowe, takie jak zakrzepła krew, kawałki ozorów i jelit. Wybuchł skandal. Jak później stwierdzono, także lutowanie było „grubo i niechlujnie zrobione, a lut spływał po wewnętrznej powierzchni jak wosk ze świecy”, co zapewne załoga odkryła dopiero w trakcie rejsu.

Wyprawa wyruszyła rankiem 19 maja 1845 roku z Greenhithe w Anglii, z 24 oficerami i 110 członkami załogi. Okręty na krótko zatrzymały się w Stromness na Orkadach na północ od Szkocji, a stamtąd odpłynęły ku Grenlandii w asyście HMS Rattler i statku transportowego Barretto Junior.

Z początku rejs przebiegał gładko. Wyprawa dotarła do wybrzeży Ameryki, gdzie zarżnięto woły na mięso i wyruszono w głąb lodowego piekła. Europejczycy po raz ostatni widzieli członków wyprawy w końcu lipca 1845 roku, kiedy to statki wielorybnicze Prince of Wales pod dowództwem kpt. Dannetta i Enterprise pod dowództwem kpt. Roberta Martina napotkały na Morzu Baffina Terror i Erebusa, oczekujące na dobrą pogodę, by przekroczyć Cieśninę Lancastera.

Zimę 1845-1846 roku ekspedycja przezimowała na wyspie Beechey. Według odnalezionych notatek w tym okresie trzech członków załogi zmarło z powodu choroby płuc i zostali pochowani. Gdy lód puścił okręty wyruszyły w dalszą drogę na południe Peel Sound, kierując się na wyspę Króla Williama.

12 września 1846 roku lód po raz kolejny uwięził ekspedycję w pobliżu ów wyspy. Oczekując wiosny morale najprawdopodobniej były jeszcze dobre, a zimę przetrwano dość dobrze, gdyż notatka z 28 maja 1847 roku pozostawiona przez załogę głosiła „Wszystko w porządku”.

Lód nadal nie topniał i nie stopniał do zimy. W międzyczasie kolejna notatka z czerwca wspomina o śmierci kapitana Johna Franklina.

W końcu nadeszła trzecia, sądna zima 1847/8 roku. Prawdopodobnie wówczas Kapitan Crozier, który przejął obowiązki dowódcy po Franklinie podjął trudną decyzję o porzuceniu okrętów. 22 kwietnia, po roku i 7 miesiącach lodowego więzienia marynarze porzucili okręty ruszając na południe.

Notatka, ostatnia odnaleziona z 25 kwietnia wspomina o śmierci 24 ludzi i planach wyruszenia nazajutrz na południe. Wszyscy żyjący na dzień 26 kwietnia 1848 r. uczestnicy tragicznej ekspedycji wyruszyli w pieszą wędrówkę w kierunku rzeki Backa, której biegiem mieli podążać do stałego lądu północnych wybrzeży Kanady gdzie mieli nadzieję spotkać plemiona żyjących tam Eskimosów. Przed wymarszem nie żyło już dziewięciu oficerów (głownie z Erebusa) i piętnastu marynarzy.

Nikt nie dotarł do celu. Większość, ok. 30-40 ludzi zginęło na północnym wybrzeżu kontynentu, setki mil od najbliższego przyczółka zachodniej cywilizacji. Reszta załogi zaginęła. Nigdy ich nie odnaleziono. Uczestnicy wyprawy, którzy nie zmarli na gruźlice w początkowym etapie podróży po Arktyce Kanady zginęli na wskutek ekstremalnych warunków atmosferycznych (hipotermia), chorób (głównie szkorbut), głodu i co za tym idzie w wyniku aktów kanibalizmu.

Uważa się, iż część z nieodnalezionej załogi finalnie zrezygnowała z wędrówki i wróciła na pokład statków. Wrak HMS Terror został odnaleziony w 2016 roku. Wyglądał tak, jakby był przygotowany do zimy. Biorąc pod uwagę lokalizacje statku i stan wraku jest niemal pewne, że HMS Terror był do końca sprawny. Opuszczenie go było spowodowane chęcią kontynuowania rejsu na południe na pokładzie HMS Erebus, aż do tragicznego końca ekspedycji. Statek, znajdował się 96 kilometrów na południe od miejsca gdzie zakładano, że został zgnieciony przez lód.

Nieopodal Wyspy Króla Williama podjęto decyzje o porzuceniu HMS Terror po uprzednim jego zabezpieczeniu, i kontynuowano ucieczkę z lodowego piekła na HMS Erebus. Kres walki nastąpił niedługo później, na południowy wschód od Wyspy Króla Williama.

Sam HMS Erebus został odnaleziony 2 września 2014 roku przez pracowników agencji Parks Canada.

Według zeznań Inuitów ocaleńcy widziani byli jeszcze w 1850 (czyli po 5-ciu latach od rozpoczęcia ekspedycji), gdzie podobno widziano 40-stu mężczyzn zmierzających na południe na Wyspie Króla Wiliama.

(Jedno z miejsc obozowania w dramatycznej drodze do cywilizacji)

Ostatnia wzmianka Inuitów o załogach pochodzi z 1851 roku, gdzie widziano jeszcze 4 wychudzonych mężczyzn próbujących dotrzeć do cywilizacji.

W 1854 roku John Rae, który dowodził jedną z wypraw ratunkowych trafił na Inuitę, który przekazał mu przedmioty z wyprawy mówiąc o ludziach umierających z głodu, którzy uciekli się do kanibalizmu.

Ciała odnalezione na trasie wędrówki ekspedycji wskazywały także na zatrucie ołowiem z konserw, o którym załoga musiała sobie zdawać sprawę, gdyż pomimo śmierci głodowej część puszek była nietknięta mimo, że żywność nadawała się wciąż do spożycia w momencie odnalezienia. Pomimo tego zatrucie ołowiem nie jest oficjalnie brane za powód śmierci części załogi. Bardziej prawdopodobnym jest niedobór cynku z powodu m.in. braku mięsa w diecie i skrajne wyczerpanie załogi. Podejrzewana jest również epidemia gruźlicy.

Epilog.

Finalnie Robert McClure zdołał pokonać całe Przejście w latach 1850-54, jednak tracąc przy tym okręt i przebywając część trasy na saniach.

Pierwszym, który w całości przepłynął przejście, choć w kilku etapach w latach 1903–1906 był Roald Amundsen (dokonał tego na statku Gjøa).

Pierwszym, który przepłynął cały szlak w ciągu jednego sezonu nawigacyjnego, był Henry Larsen na statku St. Roch w 1944 (wyprawa trwała 86 dni – w czasie pierwszej wyprawy w latach 1940-1942 pokonanie przejścia zajęło mu 28 miesięcy). Mimo udowodnienia, przynajmniej okresowej, żeglowności przejścia nie nabrało ono komercyjnego znaczenia.

W wyniku narastającego efektu cieplarnianego i cofania się lodów na Oceanie Arktycznym, szlak ten może okazać się bardziej atrakcyjny w przyszłości. W porównaniu do trasy przez Kanał Sueski, Przejściem Północno-Zachodnim można skrócić drogę z Europy na Daleki Wschód o 4000 km. W związku z tym, przejście nabrało znaczenia politycznego: Kanada utrzymuje, że leży ono wewnątrz kanadyjskich wód terytorialnych, lecz Stany Zjednoczone nie respektują tej zwierzchności.

W 1985 lodołamacz amerykańskiej Straży Wybrzeża przepłynął przejściem, a USA demonstracyjnie nie prosiły rządu Kanady o zgodę. W 1986 Kanada ponownie zadeklarowała, że przejście leży na jej wodach terytorialnych.

W roku 2005 premier Kanady, Stephen Harper, potwierdził zamiar traktowania przejścia jako wód kanadyjskich. W 2006 Kanadyjskie Siły Zbrojne ogłosiły, że przejście będą nazywały Kanadyjskimi Wodami Wewnętrznymi.

Od 2013 roku szlak ten (jak również Przejście Północno-Wschodnie), pokonują regularnie specjalnie przystosowane do żeglugi w lodach statki handlowe.

#statki #podroze #historia #geografia #odkrycia #gruparatowaniapoziomu #theterror #erebus #ekspedycje #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

———————

Mam nadzieję, że przyjemnie się czytało, bo dwa dni to ogarniałem by miało ręce i nogi xD. Sam temat podsunął mi się przypadkiem, ale stwierdziłem, że może kogoś jeszcze zainteresuje. Jak się spodoba, to może jeszcze coś będę grzebał.

Sam tekst redagowany w oparciu głównie o wiki i własną wiedzę oraz angielski internet (u nas informacji jak na lekarstwo). Mam nadzieję, że nikogo to bardzo nie urazi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie się na tej #kwarantanna! ( ͡º ͜ʖ͡º)

Comments are closed.