Elo. Dzis bedzie glownie o…

Elo. Dzis bedzie glownie o…

Elo. Dzis bedzie glownie o prostytutkach, klubach i Azjatkach czyli to, co lud kocha najbardziej.

– moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
– swoje wpisy bede publikowal pod tagiem #wietnamwpjoterze
– jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE
– gdyby kogos temat Wietnamu (ale z Hanoi) interesowal „szerzej i na juz”, to polecam bloga serdecznej Danieli, ktora odpowiadala mi na kazde pytanie przed moim wyjazdem: https://zolwimkrokiem.pl/

Tak jak napisalem w poprzednim wpisie – tego samego dnia wyszedlem na miasto z Polakiem, ktory rowniez dopiero co przeprowadzil sie do Wietnami. Zaczelismy od baru gdzie bylo piwo za darmo (nie wiem czy dla wszystkich czy tylko dla expatow). I bylo to piwo butelkowane! Nie bylo tam nic ciekawego do roboty, wiec zrobiliśmy rundke po innych miejscach. To byl wtorek, wiec wybor byl mniejszu, anizeli w okolicach weekendu. Niestety pierwsze wrazenie jest takie jak sie spodziewalem: kicz, slaba muzyka i prostytutki. No slabo. Pojechalismy na Bui Vien czyli Wietnamskie Khao San Road czyli imprezowa ulice. Tony barow, jeszcze wiecej prostytutek i slabej muzyki. Powchodzilismy do jakichs klubow, ale w zasadzie wszedzie tak samo slaba muzyka i raczej pustawo. Pozniej udalismy sie na jakis rooftop bar, ale po paru minutach poszlismy. Trafiliśmy do jakiegos klubu dla smietanki wietnamskiej. Muzyka tak samo beznadziejna XD ale dziwniejsze bylo zachowanie bedacych tam ludzi – nikt nie tanczyl, wszyscy tylko wokol stolikow pili i robili sobie zdjecia. Wszystko na pokaz. Jak tak chodziliśm to kupilismy sobie 30 minutowy masaz stop za 4.5$. Oczywiscie bylo proponowane cos wiecej, ale nie chcielismy. Wrocilismy do pierwszego baru, bylo juz duzo ludzi. Muzyka nie musze mowic jaka i starzy biali tanczacy z 3-krotnie mlodszymi prostytutkami… Wrocilismy w okolice Bui Vien, rozpadalo sie, ale poznalismy jakiegos Irlandczyka, ktory od roku sobie podrozuje. Bar otwarty 24h i pomimo, ze typ jest w Wietnamie 10 dni to kazdego juz tam znal xD No wiec nic ciekawego i okolo 5 wrocilem do domu. Byla straszna ulewa, ale ja oczywiscie zamiast taksowki za 3.5$ wolalem pobiec do sklepu, kupic nakrycie przeciwdeszczowe za 0.7 usd i jechać w te ulewe skuterem za dolara XDD ale jazda byla super, niesamowite przezycie. W ogole to fajna sie zrobila jazda tymi skuterami, ale czasem jest stresik. W piatek wychodze z innymi 2 Polakamim, ktorzy sa w Wietnamie dluzej, wiec moze pokaza mi bardziej lokalne miejscowki.

Ogolnie co do dziewczyn to jeszcze nie mogę za duzo powiedzieć, ale narazie nie zmienilo sie to co przeczuwałem przed przyjazdem – fanem Azjatek to ja raczej nie zostane. Paradoksalnie, moim zdaniem jest trudniej niz w PL, a przynajmniej dla mnie (lub z moimi wymaganiami xD). Co prawda na Tinderze wskakuje duzo wiecej lajkow, ale nie porownywalbym tego z Polska z kilku powodow:
Po pierwsze, typowa Azj@tka jest brzydsza niz nasza P0lka, wiec odsiew jest duzy.
Po drugie, trzeba trafic na dziewczyne, ktora mowi po angielsku przynajmniej w stopniu komunikatywnym, a i nawet taki poziom jest meczacy i bardzo nudny.
Kolejny mankament to to, ze tutaj jest dużo wieksze parcie na slub, rodzine i powazny zwiazek. Taka Polska kilkadziesiat lat temu. Ja zdecydowanie preferuje podejscie jak w USA – pierwsza randka i jak jest fajnie to idzie sie do lozka, a nie jakies konwenanse. Odrzuca mnie to parcie na serious relationship. Czym laska bardziej ma światopogląd taki jak ja, tym bardziej prawdopodobne, ze bede chcial z nia być w zwiazku xD
Tak wiec moim zdaniem wychodzi na to, ze majac nawet wieksze wziecie jako bialy, jest tu trudniej niz w Polsce. Powiedziałbym nawet, ze Wietnamczycy maja latwiej. Mysle, ze moj mlody wiek tez moze odgrywac tu kluczowa negatywna role. Duzo dziewczyn nie ma kompletnie poczucia estetyki, a jest to dla mnie kwestia niesamowicie wazna. Z tego co slyszalem, to nalezy tu za laske placic nawet pierwszej randce. Jako tako uwazam to za akceptowalne tylko ze wzgledu na duze dysproporcje zarobkow miedzy Wietnamczykami, a bialymi. Jesli chcesz tu szukac dziewczyny/zony to dochodzi kwestia czy laska nie leci na paszport.
Wiec jak czyta to jakas fajna #p0lka chetna na emigracje do Wietnamu to hit me up asap XDD

Wieczorem jeszcze pojechalem do innego hostelu gdzie mialem domyslnie spac (ale nie spalem, bo chcieli mi podbic cene przez przyjazdem) po klawiature, ktora zamowilem z Chin. O dziwo obylo sie bez problemow. Jak wszedlem do hostelu to pierwsze słowa właścicielki to „Hi, oo you are very handsome”. W sumie to niewiele zrobiłem, bo obudzilem sie o 16.

Jeszcze co do pogody to jest ona zdecydowanie lepsza niz w Tajlandii. Teraz jest podobno najgorszy okres w Wietnamie – goraco, duszno i deszczowo. Mimo to, czulem sie bardzo komfortowo w dlugich spodniach jak chodzilismy wieczorem. Oddycha mi sie tez lepiej niz w Polsce, bo jest bardziej wilgotno.

Musze tez sprostowac sprawe reklamowki i kawy. To nie byla reklamowka a tasiemka wokol kubeczka z „reklamowkowym” uchwytem. Pomijając fakt plastiku, to jest to naprawde fajna sprawa.

Jeszcze troche i zaczne etap szukania roboty XD
Ponawawiam tez prosbe: gdyby ktos w Polsce mial powiazania z jakas agencja pracy importujaca Azjatow do pracy w Polsce – niech sie odezwie na priv. Bede bardzo wdzieczny!

Podsumowujac to fajnym jest to, ze nawet jak nasrasz na srodku ulicy, to pewnie nikt ci nie zwróci uwagi, bo jesteś bialy. Elo
A dzisiejsza historia z eskapada zaniesienia laptopa do serwisu w celu wymiany klawiatury zasluguje na oddzielny wpis xD

pokaż spoiler #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #azja #angielski #praca

Comments are closed.