Dzień czterdziesty szósty….

Dzień czterdziesty szósty….

Dzień czterdziesty szósty.

Ostatnie dwa dni spędziłem w domku. Opuścić go i ruszyć dalszą podróż po Szwecji chciałem wczoraj ale gdy obudziłem się o czwartej padał deszcz. Zerknąłem do aplikacji sprawdzić jakiej wielkości jest chmura. Ta sięgała prawie pod Francję więc wiedziałem, że padać będzie cały dzień. Odłożyłem telefon, przekręciłem się na drugi bok i zasnąłem.

Ten dodatkowy dzień bardzo mi się przydał. Na spokojnie zmieniłem opony na nowe, wykroiłem sobie pudełko na butlę, sztućce i naczynia – takie aby nic o siebie nie obijało w czasie jazdy – a mój serdeczny kolega naprawił i przerobił mi tylną sakwę topeak. Teraz, dzięki odpruciu bocznych toreb których i tak nie mogę rozłożyć, mam więcej miejsca w bocznych kieszeniach. Poza tym mogę w końcu zapinać górną kieszeń na suwak. Powinienem zrobić to wcześniej.

Czas spędzony w tym domku to był raj. Nigdy nie zanzałem takiej ciszy i spokoju. Chciałbym być tam dłużej ale czułem już narastającą potrzebę spakowania sakw i kontynuowania podróży. Niespodziewanie dolączył do mnie Bartek który przełożył bagażnik z innego roweru i będzie jechać ze mną przez dwa dni. Mieć takiego kolegę jak Bartek to ogromne szczęście.

Ruszyliśmy o jedenastej w kierunku północy aby dojechać możliwie najbliżej jeziora Wener. Chciałem je zobaczyć a nie udało się podczas wyjazdu do Trollhättan. Droga układała się wzdłuż linii kolejowych i często z ciekawości wjeżdżaliśmy na stacje aby zobaczyć dworce.

Pierwszy etap między miastami Borgstena i Herrljunga pokonaliśmy szutrówkami przez pagórkowate, kamieniste lasy. Potem teren wyraźnie się zmienił nieprzypominając tego do którego przywykłem. Mijaliśmy duże, płaskie, pozbawione kamieni tereny. Te zostały wykorzystane na pola uprawne.

Jechało się lekko, głównie asfaltówkami. Mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca pod namiot. Początkowo szukaliśmy wzdłuż rzeki Lidan ale ta jest ogrodzona pastwiskami chyba na całej swej długości i po kilku kilometrach zrezygnowaliśmy. Ostatecznie namiot rozbiliśmy blisko stacji kolejowej blisko Liddköping do którego ruszymy rano.

#podroze #rower #szwecja #rowerovsky

Comments are closed.