Chciałoby się powiedzieć…

Chciałoby się powiedzieć…

Chciałoby się powiedzieć „dzień jak co dzień” – za chwilę w perony dworca Ungheni podstawi się elektriczka do Kiszyniowa. Na pokonanie dystansu około 100 kilometrów potrzebować będzie ponad 3 godzin. Pomimo długiego czasu przejazdu – nie wozi ona tylko powietrza, ale cieszy się także zainteresowaniem mołdawskich podróżnych…

…a w zasadzie nie wiem czy nie powinien pisać tego w czasie przeszłym. Tydzień temu Mołdawia ogłosiła zawieszenie kolejowych przewozów pasażerskich w całym kraju uzasadniając to fatalną sytuacją ekonomiczną zarówno kraju jak i branży kolejowej objawiające się m.in licznymi zaległościami w wypłatach. Z ogromnym niepokojem i drżeniem serca obserwowałem informacje napływające z Kiszyniowa – jednocześnie gdzieś w głowie układałem już epitafia i mowy pożegnalne jakie wygłosiłbym gdybym przebywał obecnie na stołecznym dworcu. I kiedy zastanawiałem się czy użyć określenia „до свидания” czy „La revedere” dość niespodziewanie rosyjskojęzyczna prasa poinformowała iż rząd mołdawski wycofał się z planów likwidacji pociągów, potem zaś w lakonicznych komunikatach potwierdziły to państwowe media. Sukces? Tylko połowiczny – duża rolę w transporcie kolejowym Mołdawii odgrywają trasy międzynarodowe a te z powodu pandemii są cały czas zawieszone.

#gzagalwpodrozy —> mój tag poświęcony głównie podróżom, zwłaszcza po mniej oczywistych miejscach. Trudno ocenić czy dziś pociągi w Mołdawii wyruszyły na tory – pierwotnie 12 luty miał być dniem likwidacji pociągów, obecnie zaś czekam na informację z Kiszyniowa potwierdzającą bądź dementującą zawieszenie przewozów.

#moldawia #podroze #podrozujzwykopem #naddniestrze #komunikacyjneciekawostki #kolej #pociagi #europa #koronawirus #transport #wspomnienia #tosenevrati

Comments are closed.